Kiedy przyszedł, niosąc pod pachą grubą teczkę, spojrzałem na niego poważnie.
„Chcę zmienić swój testament”.
Ernesto uniósł brwi.
„Jesteś pewien?”
„Bardziej niż kiedykolwiek.”
Od lat planowałem zostawić wszystko Diego i Gracieli.
Dom.
Oszczędności.
Polisa ubezpieczeniowa.
Wszystko, co Lucía i ja zbudowaliśmy przez czterdzieści lat.
Ale tego popołudnia podpisałem nowe dokumenty.
Większość naszych aktywów została przekazana fundacji, która wspierała osoby starsze porzucone przez rodziny.
Kolejną część przekazano szpitalowi, w którym leczono pacjentów po udarach mózgu.
Dla Diego i Gracieli…
Zostawiłem każdemu dokładnie po jednym dolarze.
„Z prawnego punktu widzenia uniemożliwia im to kwestionowanie testamentu” – wyjaśnił Ernesto, odkładając dokumenty. „Nie będą mogli powiedzieć, że o nich zapomniałeś”.
Tego wieczoru Lucía i ja zjedliśmy kolację w ciszy na tarasie domu Ernesta.