Rodzice wypełnili szkolną salę gimnastyczną, a dzieci biegały w kolorowych strojach.
Melissa trzymała mnie za rękę, gdy weszliśmy.
„Jesteś zdenerwowany?” zapytałem.
"Trochę."
„Będzie ci świetnie.”
Z dumą wygładziła spódnicę swojej sukienki.
Kilkoro rodziców się uśmiechnęło, gdy to zauważyło.
Nagle przed nami stanęła kobieta w ogromnych, markowych okularach przeciwsłonecznych.
Spojrzała na Melissę od stóp do głów i głośno się zaśmiała.
„O wow” – powiedziała do otaczających ją ludzi. „Naprawdę uszyłaś tę sukienkę?”
„Tak”, odpowiedziałem spokojnie.