Udawałem, że jestem chory, żeby uniknąć pójścia do szkoły, ale to, co odkryłem tamtego popołudnia we własnym domu, niemal na zawsze zniszczyło moją rodzinę…

Na palcach podeszła do wieszaka przy drzwiach, gdzie wisiał beżowy płaszcz Carmen – ten sam, który nosiła codziennie, ale zostawiła z powodu popołudniowego upału. Ostrożnie Leticia wsunęła aksamitny pakunek do prawej kieszeni płaszcza i wygładziła go, żeby nie było go widać.

Następnie wyjęła telefon i wybrała numer.

„Stało się” – wyszeptała zimno. „Możesz dziś wieczorem zadzwonić na policję. Moja głupia siostra niczego nie będzie podejrzewać, a my będziemy bezpieczni”.

Zakończyła rozmowę, cicho wyszła z mieszkania i zamknęła za sobą drzwi.

Pod kocem Waleria poczuła, jak jej krew zamienia się w lód.

Jej własna ciotka — kobieta, którą zawsze lubiła — po prostu ukryła coś w płaszczu jej matki, żeby wysłać ją do więzienia.

Od dwóch dni w mediach donoszono o spektakularnym napadzie na sklep jubilerski El Resplandor, mieszczący się w tym samym centrum handlowym, w którym pracowała Carmen. Skradziono diamenty warte miliony dolarów, a policja rozpaczliwie poszukiwała sprawców.

Waleria spojrzała na zegar.

13:15

Gdyby policja przyjechała tamtego wieczoru i znalazła to, co ukryła Leticia… winą zostałaby obarczona jej matka.

Strach sprawił, że zadrżała pod kocem. Ale kiedy spojrzała na płaszcz wiszący na ścianie, w jej wnętrzu wzbierało coś silniejszego – gniew, gwałtowny i opiekuńczy.

Nie zamierzała do tego dopuścić.

Gra dopiero się rozpoczęła.

Waleria zeskoczyła z kanapy, a adrenalina natychmiast przegnała resztki snu. Pobiegła do wieszaka na ubrania i wsunęła rękę do kieszeni.

W środku znajdował się aksamitny woreczek.
Gdy je otworzyła, blask niemal ją oślepił.

To był diamentowy naszyjnik — duży, błyszczący i najwyraźniej wart fortunę.

Natychmiast przypomniała sobie relację z wiadomości. To musiał być główny motyw napadu, jedyny w swoim rodzaju projekt stworzony przez Dona Alejandro Ríosa, właściciela jubilera.

A jego córka Julieta… była koleżanką z klasy Walerii.

Nagle wszystko nabrało sensu.

Leticia musiała być zamieszana w napad. Aby się chronić, planowała wrobić Carmen – osobę pracującą w tym samym centrum handlowym, w którym doszło do przestępstwa.

„Pomyśl, Walerio. Pomyśl” – szepnęła, nerwowo chodząc.