Jego serce zabiło mocniej.
To nie było wyimaginowane wrażenie.
No era υп berriпche.
To był prawdziwy ból.
Spojrzał na Leo.
— Ktoś jeszcze chce tu spać?
Dziecko zostało uderzone.
—Tato, to za dużo.
Clara włożyła rękę z większą ostrożnością.
Było kilka kawałków. Niewiele. Wystarczająco dużo, by łatwo je było zauważyć, ale wystarczająco dużo, by boleć, gdy głowa naciskała na nią.
Oddech Klary stał się ciężki.
Była to wada fabryczna.
Era iпteпcioпal.
Wstał.
—Chodź ze mną — powiedział łagodnie.
Zaprowadził Leo do pokoju gościnnego, położył mu prostą poduszkę, bez haftu, bez luksusów.
Dziecko położyło się ze strachu.
Clara podłożyła poduszkę pod głowę.
Nic.
Leo odetchnął z ulgą.
Sᵅs hombros пo se teпsaroп.
Jego oczy powoli się zamknęły.
Nie krzyczał.
Klara poczuła mieszaninę ulgi i przerażenia.
Wrócił do swojej sypialni z poduszką pod pachą.