—Jak długo tu pracujesz?
—Trzy lata, proszę pana.
—Czy lubisz swoją pracę?
Elena zawahała się na sekundę.
„Lubię pomagać mojej siostrze” – odpowiedziała szczerze.
Julian lekko przechylił głowę.
—Czy twoja siostra też jest głucha?
Elena skinęła głową.
—Tak, ma szesnaście lat.
Carmen delikatnie dotknęła ramienia syna.
Następnie zaczął szybko poruszać rękami.
Elena przetłumaczyła.
—Mówi, że przypominałem jej ją samą, gdy była młoda i nikt nie poświęcał czasu, żeby nauczyć się, jak z nią rozmawiać.
W restauracji rozbrzmiewały eleganckie pomruki i rozbrzmiewała delikatna muzyka.
Ale wokół stołu Valdésów zaczęła zapadać inna cisza.
Carmen kontynuowała rozmowę za pomocą języka migowego.
Jej ręce poruszały się z podniecenia.
Elena tłumaczyła powoli.
—Mówi, że przez wszystkie te lata nikt w restauracji nie poświęcił jej tyle czasu, żeby z nią w ten sposób porozmawiać.
Julian spojrzał na matkę poważnym wzrokiem.
Potem znów spojrzał na Elenę.
A potem powiedział coś, co sprawiło, że cała restauracja ucichła.
—Eleno, czy chciałabyś pracować dla mojej rodziny?
Elena zamrugała, zdezorientowana.
-Pan?
Julian położył obie ręce na stole.
—Moja mama potrzebuje kogoś, kto będzie mógł się z nią codziennie kontaktować.
Elena poczuła, że jej serce zaczyna bić mocniej.