– Ludmiła przyjedzie w piątek, odbiorę ją z pociągu – dodałam, mając na myśli kuzynkę z Tweri.
– Dobrze – skinęła głową Maria Pietrowna, wycierając ręce o fartuch. – Alena, a jak u ciebie z Piotrem? Wszystko w porządku?
To pytanie zaskoczyło mnie. Zamarłam z szmatką w dłoni.
Tak, oczywiście. Co się stało?
Nie wiem, twój głos stał się ostatnio jakiś smutny.
Tak mi się wydawało – machnęłam ręką, kontynuując wycieranie półek z książkami. Wszystko w porządku, po prostu oboje jesteśmy zmęczeni.
Słuchaj, córko, nie wtrącam się w twoje sprawy, ale jeśli coś się dzieje, powiedz mi. Może i jestem stara, ale czasami potrafię udzielić trafnej rady – mama spojrzała na mnie uważnie i poczułam, jakby widziała mnie na wylot.
Wszystko w porządku, mamo.
Mama tylko wzruszyła ramionami i wróciła do pieczenia ciast. Ogarnęło mnie poczucie winy – rzeczywiście nie opowiadałam jej o naszych problemach, bałam się ją niepokoić. Może po prostu nie chciałam przyznać, że nasze małżeństwo pęka w szwach.
Widzisz, widzę w tobie siebie w moim wieku – powiedziała niespodziewanie. Ja też milczałam do samego końca, myśląc, że wszystko się ułoży. Ale nie, z twoim ojcem wszystko się rozpadło, bo nie potrafiliście szczerze porozmawiać.