Przez cały wieczór jubileuszowy milczała

Co w pracy? – zapytałam.

Nic specjalnego, nowy kontrakt, mnóstwo szczegółów. Prawnicy wszystko zabezpieczają – machnął ręką, całkowicie poluzowując krawat i zdejmując go. Zaparzysz kawę?

Zaparzę.

Wyjęłam dzbanek, nasypałam kawę i postawiłam go na kuchence. Ostatnio prawie nie rozmawialiśmy, wymienialiśmy tylko krótkie zdania o sprawach codziennych. Nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz naprawdę rozmawialiśmy szczerze.

Dzwoniła mama – przerwał ciszę Dmitrij.

Co się stało? – od razu się spięłam.

Nic, po prostu pytała, kiedy przyjedziemy na jubileusz.

A ty?

Powiedziała, że w sobotę o drugiej, tak jak ustaliliśmy. Martwi się.

Tak, osiemdziesiąt pięć lat to nie żart.

Nalałam kawę do filiżanek i usiadłam naprzeciwko męża. Piliśmy w ciszy, patrzyłam na jego duże dłonie z wystającymi żyłami, niegdyś tak niezawodne, a teraz po prostu zmęczone.

Jutro wyjdę wcześniej – powiedziałam. Muszę pomóc mamie w sprzątaniu, bo przyjadą do niej krewni z całego regionu.

Mogę cię podwieźć.

Uniósł brwi, patrząc ze zdziwieniem.

Naprawdę?

Tak. O dziewiątej rano mogę cię podwieźć, a wieczorem odbiorę, jeśli będzie trzeba.

Byłoby świetnie, dziękuję, Piotrze.

Znów zapadła cisza, a w tej ciszy czuło się coś ciężkiego, jakby między nami nie było powietrza, tylko gęsta woda.

W mieszkaniu mamy powitał mnie zapach wanilii i cynamonu. Maria Pietrowna stała przy kuchence w fartuchu i krzątała się przy ciastach.

Mamo, przecież mówiłam, że sama upiekę! – wykrzyknęłam, szybko zdejmując płaszcz i rzucając się do kuchni.

Ech, nie! Mam już wprawę, ciastka zawsze mi wychodzą – odparła, nie odwracając się. A ty lepiej posprzątaj pokój, jest tam za dużo kurzu, a ja już nie mogę tak wysoko machać ściereczką.

Skinęłam głową. Mama zawsze była aktywna do samego końca, pomimo wieku i bolących stawów. Przeżyła wojnę, ciężkie lata odbudowy, potem rozwód z tatą, a wszystko znosiła jak skała, bez narzekań i łez.

Dzwoniła siostra? – zapytałam, wycierając kurz w salonie.

Tak, obiecała przyjechać jutro wieczorem z mężem i synami.

To znaczy, że zostaną na noc? Próbowałam sobie wyobrazić, jak rozmieścić wszystkich gości. Mieszkanie mamy było trzypokojowe, ale niewielkie.

Tak, już pościeliłam kanapę w dużym pokoju.