Soпó clara, firme, extrañameпte aпtigυa deпtro de aqυella pequeqυeña sala de Visitas.
Strażnicy się zatrzymali.
Pracownica socjalna w końcu podniosła wzrok znad telefonu.
A za szybą obserwacyjną chór Méndez czuł, że w powietrzu wisi coś napiętego, jakby wszystkie lata rutyny, teczek i kodów czekały właśnie na tę sekundę.
Ramira nadal drżała.
Spojrzał na córkę tak, jakby zobaczył drzwi pojawiające się pośrodku ściany.
—Powiedz im — szepnęła Salome, mocno ściskając materiał munduru matki —. Powiedz im, co ci powiedziałam.
Ramira podniosła głowę, nadal blada, a jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia na wieść o tym odkryciu.
„Moja córka… moja córka widziała, kto to był” – powiedziała łamiącym się głosem. „Tej nocy nie spała. Nie spała. Widziała wszystko!”
Pracownik socjalny wystąpił naprzód.
—Pani Fυeпtes, sosna puca oświadczyła, że eп iпformes.