Mega pobiegła prosto do okna toalety.
„O mój Boże… Noe…!”
Daniel zwrócił się w moją stronę.
„Mamo, co się stało?”
Pokazałem im tomografię komputerową.
Daniel zmarszczył brwi.
„To nie ma sensu” – powiedział.
„Ananas był z nim sam.”
„Jesteś pewien, że byłem sam?” zapytałem.
Megaп dυdó.
Potem powiedział cicho:
„…kiedyś przyprowadził swoją córkę.”
Moje serce podskoczyło.
„Czy to prawda?”
—Tak — powiedziała Mega—. Mały ananas. Może cztero-, pięcioletni. Widziałam ją późno, bo nie mogłam znaleźć nikogo, kto by się nią zaopiekował.
Poczułem, jak poszczególne elementy zaczynają układać się w moją głowę.
„Czy dziewczyna była w pobliżu Noaha?”
Megaп asiпtió leпtameпte.
„Kochała niemowlęta. Ciągle prosiła, żeby pozwolono jej trzymać jedno w ramionach”.
„Czy ona go kiedykolwiek przytuliła?”
Megaп пegó coп la cabeza.
„Nie. Zawsze mówiliśmy nie.”
Straszna myśl zrodziła się w mojej głowie.
„Z wyjątkiem… sytuacji, gdy nikt nie patrzył.”
Daniel spojrzał na mnie.
„Myślisz, że pięcioletni chłopiec zrobił mu krzywdę?”
Doktor Patel mówił cicho.
„To możliwe. Małe dzieci nie rozumieją, jak delikatne są niemowlęta”.
Daniel przeczesał włosy dłonią.
„Ale jak mogłem się wystarczająco zbliżyć?”
Właśnie w tym momencie pielęgniarka zapukała do drzwi.
—Przepraszam— powiedział. Czy ktoś pytał o dziecko?
„Kto?” zapytał.
„Ananas.”
Daniel zrobił się sztywny.
„Laura?”
"Tak."