Pojechałem prosto do szpitala, modląc się, żebym się mylił… i przerażony, że się mylę. Droga do szpitala wydawała się dłuższa, niż była w rzeczywistości.
Opony Noaha napędzały samochód, ostre i postrzępione, a każda z nich wbijała się coraz mocniej w moją pierś. Wciąż patrzyłam na niego w lusterku wstecznym, a serce biło mi tak mocno, że słyszałam je w uszach.

—Wody, kochanie— wyszeptałam, mocno ściskając ulotkę. —Babcia otrzymuje pomoc.
Kiedy dotarłem do wejścia awaryjnego, nawet nie zawracałem sobie głowy porządnym parkowaniem. Złapałem Noaha w ramiona i wybiegłem przez przesuwane szklane drzwi.
Pielęgniarka z recepcji natychmiast wstała.
„Co się dzieje?”
—Mój wnuk — powiedziałam bez tchu — Nie przestaje płakać i znalazłam na nim siniaka. Ma zaledwie dwa miesiące.
Sυ expresióп cambió al iпstaпte.
„Vepga, mój przyjacielu.”