„Mam problem” – powiedziałam, wciąż się uśmiechając. „Przeprowadzam się dziś wieczorem”.
Cisza opadła na balkon jak fala.
Twarz Dereka przepełniała się kilkoma wyrazami: zdumienia, niedowierzania, oburzenia.
„O czym ty gadasz?” zapytała, zmuszając się do śmiechu. „Maya, przesadzasz”. „Nie przesadzam”, powiedziałem. „Po prostu dojrzewam. Tak jak mnie prosiłeś”. Odwróciłem się, by zwrócić się do zebranego tłumu.
„Trzy dni temu Derek zaprosił swoją byłą dziewczynę na nasze przyjęcie weselne i powiedział mi, że jeśli nie poradzę sobie z tą sytuacją, będziemy mieli problem. Powiedział mi, że muszę się uspokoić i być dojrzała.”
Ludzie poruszali się swobodnie. Twarz Nicole zbladła.
„Zastanawiałem się, co dojrzała osoba zrobiłaby w tej sytuacji” – odparłem. „Dojrzała osoba zdałaby sobie sprawę, że nie jest wystarczająco ceniona.
Dojrzała osoba zrozumiałaby, że ktoś, kto ją naprawdę kocha, nie zaprosiłby jej byłego partnera do wspólnej przestrzeni tylko po to, by grozić jej za żywione do niej uczucia. Dojrzała osoba odeszłaby.
„Maya, przestań” – powiedział Derek niskim, groźnym głosem. „Robisz z siebie idiotkę”.
„Właściwie to cię zawstydzam” – poprawiłam. „Ale to już nie mój problem”.
Spojrzałem na Nicole.
„To wszystko twoje. Powodzenia. Na pewno ci się uda.”