Gdy wróciłem na bok, obok mnie natychmiast pojawił się Jeep.
„Moja walizka jest na moim e-papierosie” – powiedziałem cicho. „Tak czy inaczej, wszystko inne tutaj jest twoje”.
„Idę z tobą” – powiedziała.
Derek poszedł za mną do sypialni, gdzie wziąłem zegar ze stolika nocnego – jedyną rzecz, która się liczyła w tym pokoju.
„Nie możesz tak po prostu wyjść w środku imprezy” – syknął. „Co się z tobą, do cholery, dzieje?”
„Nic złego mnie nie cieszy” – powiedziałem. „W tym rzecz”.
„Czy to ma jakiś związek z Nicole? Po tym, jak wyraźnie cię prosiłem, żebyś zachowywał się w tej sprawie odpowiedzialnie?”
„Chodzi o ciebie” – powiedziałam, odwracając się do niego twarzą. „Chodzi o to, że bardziej cenisz kobietę, która cię zostawiła, niż tę, która tu jest. Chodzi o to, że wolisz coś udowodnić, niż budować związek”.
Chodzi o to, jak traktujesz moje uczucia, jakby były wadami charakteru.
„Przesadzasz” – powiedział. „Boże, wiedziałem, że to zrobisz”.
„Powinieneś się cieszyć, że odchodzę.”
Przeszedłem obok niego. Złapał mnie za ramię, nie za mocno, ale wystarczająco, żeby mnie powstrzymać.
„Nie rób z tego wielkiej sprawy” – powiedział. „Jutro będziesz tego żałować”.
Spojrzałem na jego rękę, na moją rękę, na jego twarz.