— “Tanga talaga siya.”
Ngumiti lang si Maribel.
Smutny uśmiech... Ale nie było w nim złości.
Została w starym domu, kontynuowała szycie, nadal żyła sama.
Aż pewnego poranka…
Kiedy otworzył drzwi…
Coś było przed jego domem…
Co sprawia, że się zatrzymuje – jakby świat się zatrzymał.
Tego ranka Maribel otworzyła drzwi.
Jej oczy się rozszerzyły.
Przed jego małym, starym domem – który wydaje się dawno zapomniany przez czas – stały trzy drogie samochody . Były błyszczące, czarne i zdawały się nie pasować do prostej drogi ich łodzi.
Sąsiedzi powoli się wprowadzali.
— „Co to?! Kto to jest?”
— „To w domu Maribel, naprzeciwko…”
— „To niemożliwe… Czy on jest bogaty?”
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, drzwi pierwszego samochodu się otworzyły.
I stamtąd… Rico zszedł na dół.
Ale nie był już chudym chłopcem, którego zostawił.
Miała już na sobie garnitur, była dobrze ubrana, a jej oczy – pełne szacunku i emocji – natychmiast powędrowały w stronę Maribel.
- "Zjadł…"
Maribel zatrzasnęła drzwi.
To było jak sen.
Następnie zszedł Jomar — szedł pewnym krokiem, z uporządkowanymi włosami i dokumentami w ręku.
Z trzeciego pojazdu…
Mężczyzna w białym fartuchu powoli podszedł.
Tak, Paolo.
Lekarz włączony.
Maribel nie mogła powstrzymać łez.
— „Moje… dziecko…”
Paolo podbiegł i go uściskał.
Mahigpit.
Wyglądało na to, że nie ma ochoty nas odwiedzić.
— „Zjadłem… Proszę, wybacz nam…”
Rick i Jordan również tam byli.