Mój mąż i ja postanowiliśmy zostać i wychować jego trzech braci, żeby poszli do szkoły. Ale kiedy nadszedł dzień, w którym odnieśli sukces, opuścili wioskę jeden po drugim i zniknęli całkowicie.

Ktoś jeszcze gorszy powiedział:

— Może po prostu chce wrócić z rodziną do domu.

Maribel nie odpowiedziała.

Pracowała po cichu od rana do nocy, szyjąc ubrania i mundurki dla uczniów, a wszystko po to, by wychować trójkę dzieci.

Nie uczył ich słowami. Ale miłością.

Najstarszy syn — Rico — był bardzo inteligentny i później studiował inżynierię na Uniwersytecie Nowojorskim .

Drugi – Jomar – jest biznesmenem. Maribel nawet pożyczyła pieniądze ze spółdzielni okrętowej, żeby opłacić swoją edukację.

Najmłodszy – Paolo – marzy o zostaniu lekarzem. Maribel kiedyś znosiła głód, żeby mieć za co opłacić czesne.

Życie nie było łatwe.

Bywają noce, kiedy mocno pada deszcz i dach przecieka, ale ona dba o to, żeby dzieci dobrze się wyspały, zanim wróci do szycia i będzie szyć aż do wczesnych godzin porannych.

Czasem danie składa się tylko z ryżu i suszonej ryby, a większą część oddaje trójce dzieci.

Ale kiedyś… Nie narzekał.

Aż nadejdzie ten dzień…

Kończyli jeden po drugim.

Jeden z nich pracował w mieście.

Jeden z nich zbankrutował, żeby móc dalej prowadzić działalność gospodarczą.

Jeden z nich wyjechał za granicę.

Na początku dzwonili.

Ale stopniowo… Liczba połączeń została ograniczona.

Wiadomości stały się rzadkością.

aż zupełnie zniknęły.

Nikt nie wrócił.

Walang nangamusta.

Nikt nie pamięta kobiety, która poświęciła im całą swoją młodość.

Cały statek ponownie skinął głową:

— „Och, prawda? Został porzucony.”

— „Lepiej wychować kogoś niespokrewnionego ze sobą niż brata żony.”