Lekarz spojrzał na USG, zbladł i zapytał mnie o coś, co zmroziło mi krew w żyłach: „Proszę pani… Czy pani mąż jest tutaj?”

Lekarz ostrożnie zamknął drzwi gabinetu, jakby obawiał się, że ktoś inny może go usłyszeć.

Nadal stałem.

Poczułem, że nogi mi słabną.

Daniel spojrzał na mnie kompletnie zdezorientowany.

„Jaki obiekt?” – zdołałem powiedzieć. „O czym mówisz?”

Lekarz skierował ekran ultrasonografu w moją stronę.

Na początku nie zrozumiałem tego obrazu.

Widziałem tylko szare cienie, plamy i rozmazane linie.

Ale potem wskazał na wydłużony kształt, zbyt wyraźny, by mógł być czymś normalnym.

„Tego tam nie powinno być” – powiedziała cicho. „Wygląda jak jakiś obcy przedmiot”.

Zrobiło mi się sucho w ustach.

—Zabawka?

Lekarz powoli pokręcił głową.