Pudełko z ciastem stało nieotwarte między nami. Zauważyłam etykietę z mojego ulubionego lokalu w Bostonie, tego z cytrynowym ciastem, które kupowałam po trudnych dyżurach w szpitalu. Pamiętał o tym. Oczywiście, że wybrał akurat ten dzień, żeby udowodnić, że wciąż pamięta szczegóły.
Daniel podszedł do baru i drżącymi rękami nalał sobie wody. „Jeśli to ma jakieś znaczenie, nie wiedziałem o fałszywych e-mailach”.
Ethan rzucił mu beznamiętne spojrzenie. „To niewiele pomaga”.
Daniel przełknął ślinę. „Wiem.”
Przez lata o Callahanach szeptano w czasopismach biznesowych i kręgach charytatywnych Nowej Anglii: stare pieniądze, prywatne spory powiernicze, rodzeństwo z różnymi matkami, niekończące się mury prawne wokół rodzinnej posiadłości. Ethan zawsze upierał się, że nienawidzi tego świata. Daniel zdawał się żyć z jego resztek. Miał urok, ale brakowało mu dyscypliny; ogładę, ale brakowało mu stałości. Bracia byli do siebie na tyle podobni, że dezorientowali obcych, ale nie każdego, kto ich naprawdę znał.
Najwyraźniej moja rodzina liczyła na to, że nikt nie będzie się temu przyglądał zbyt uważnie.
„Powiedz im resztę” – powiedział Ethan do Daniela.
Daniel wpatrywał się w swoją szklankę. „Nie ma odpoczynku”.
Głos Ethana stał się ostrzejszy. „Powiedz im, dlaczego tak szybko się z nią ożeniłeś”.
Daniel zaśmiał się raz. Brzmiało to łamiącym się głosem. „Bo jestem idiotą”.
„To część tego.”
Daniel westchnął. „Bo wierzyciele się zbliżali. Bo Chloe powiedziała mi, że wciąż jest szansa na odbudowanie relacji z funduszem Callahan poprzez publiczną reklamę. Bo gdyby wyglądało na to, że rodzina znów jest zjednoczona, dawni sojusznicy naszego dziadka w zarządzie mogliby przestać mnie ignorować. Bo myślałem, że związek z Savannah Bennett…” Spojrzał na mnie z widocznym zażenowaniem. „…będzie sprawiał wrażenie stabilnego”.
Chloe patrzyła na niego z niedowierzaniem. „Wykorzystałeś mnie?”
Spojrzał na nią, jakby pytanie go uraziło. „Udawałaś kolejną kobietę, żeby wyjść za mąż za bogatego człowieka”.
„Ale ja naprawdę cię poślubiłem!”
Absurdalność tej kwestii niemal mnie rozśmieszyła.
Ethan oparł się o ścianę z nieodgadnionym wyrazem twarzy. „Rada powiernicza już wie”.
Daniel zamknął oczy.
Mój ojciec zmarszczył brwi. „Jaka deska?”
Ethan spojrzał na niego, jakby był uciążliwy. „Rada rodzinna, która nadzoruje Fundację Callahana i fundusze powiernicze. Daniel myślał, że to małżeństwo poprawi jego pozycję. Zamiast tego, wywołało dochodzenie”.
„Dochodzenie prawne?” wyszeptała moja matka.
"Tak."
Chloe zbladła. „Dochodzenie w sprawie czego?”
„Fałszywe przedstawienie tożsamości. Ukrywanie informacji finansowych. Implikacje oszustwa, jeśli jakiekolwiek dokumenty zostały podpisane pod fałszywymi pozorami”.
Mój ojciec cofnął się o krok, jakby samo to słowo mogło go splamić.