„Pochwała… po prostu idź.”
Całe moje ciało zamarzło.
"Co?"
„Potrzebuję przestrzeni” – powiedział cicho. „Proszę, nie utrudniaj mi tego”.
Przez chwilę się śmiałem. Sytuacja wydawała się tak absurdalna, że wręcz nierealna.
„Kosmos?” – zapytałem. „Richie, właśnie urodziłam naszą córkę. To nasz dom. Otwórz drzwi”.
Nie odpowiedział.
Zapukałam mocniej, a moje dziecko zaczęło się poruszać przy mojej piersi.
„Richie! Co się dzieje? Otwórz drzwi!”
„Nie mogę” – odpowiedział z głębi duszy. „Proszę… idź i zamieszkaj z siostrą”.
Moje ręce zaczęły się trząść.
„Dobrze” – powiedziałem w końcu. „Pójdę do Sylwii. Ale kiedy wrócę po swoje rzeczy, lepiej, żebyś miał jakieś wytłumaczenie”.
Odwróciłam się zanim zdążył odpowiedzieć.
Idąc tą drogą miałem wrażenie, że zostawiam za sobą całe swoje życie.