„Pani Carmen Mendoza?” zapytał komendant Garza. „Policja śledcza. Otrzymaliśmy anonimowe zgłoszenie, że pod tym adresem znajduje się skradzione mienie z jubilera El Resplandor. Mamy nakaz przeszukania”.
Carmen zbladła.
„To musi być jakaś pomyłka” – powiedziała nerwowo.
„Zobaczymy” – odpowiedział Garza.
Funkcjonariusze rozpoczęli przeszukiwanie mieszkania.
Jeden z funkcjonariuszy sprawdził wieszak na ubrania.
Nic.
„Dowódco, nic tu nie ma.”
„Przeszukaj szafy.”
W szafie na korytarzu policjant wyciągnął czarną skórzaną torebkę.
„Czyja to torba?”
„Mojej siostry Leticii” – odpowiedziała drżącym głosem Carmen.
Policjant otworzył je i po chwili wyciągnął aksamitny woreczek.
Kiedy pokazał jej błyszczący naszyjnik, Carmen zamarła.
„Jest pani aresztowana” – powiedział Garza.
„Czekaj!” krzyknęła Waleria.
Odważnie zrobiła krok naprzód.
„Moja mama tego nie zrobiła. Moja ciocia Leticia włożyła to tutaj dzisiaj, żeby ją wrobić”.
Garza zmarszczył brwi sceptycznie.
Valeria szybko otworzyła laptopa.