Dziś mam 94 lata. Leżę na łożu śmierci. Lekarze mówią, że zostały mi dni, a może godziny. Postanowiłem opowiedzieć tę historię, zanim umrę, bo świat zasługuje na prawdę o człowieku stojącym za Cantinflasem. Nie opowiadam tego, żeby zniszczyć jego dziedzictwo, ale żeby go uczłowieczyć, żeby ludzie zrozumieli, że za największym komikiem Meksyku stał człowiek, który płakał, kochał, cierpiał i pomagał innym. Człowiek złożony, niedoskonały, piękny w swoim człowieczeństwie.
Pan Mario miał sekretnego syna, który zmarł, nie znając ojca. Ma wnuka, który musi mieć teraz około 50 lat. Pomógł tysiącom ludzi, nie szukając uznania. Przeżył życie rozdarte między publicznymi kłamstwami a prywatną prawdą. Był cichym bohaterem, którego świat nigdy tak naprawdę nie poznał. Nazywam się Elena Vargas. Poświęciłam 70 lat życia służbie i ochronie Mario Moreno. Strzegłam jego sekretów, dopóki żył. Ale teraz, gdy oboje wkrótce odejdziemy, czuję, że prawda musi zostać ujawniona.
Nie z chorobliwej ciekawości, nie dla sławy, ale dlatego, że historie niezwykłych ludzi zasługują na to, by opowiedzieć je w całości, z całym swoim blaskiem i mrokiem. Jeśli ta historia poruszyła Twoje serce, podziel się nią. Opowiedz światu o prawdziwym człowieku stojącym za Cantinflasem, o Mario Moreno, nieobecnym ojcu, sekretnym filantropie, człowieku, który płakał w ukryciu, rozśmieszając ludzi publicznie, o człowieku, który całe życie nosił maski, ale w głębi duszy pragnął po prostu być sobą.
Wkrótce umrę, ale ta historia pozostanie, a wraz z nią prawdziwe wspomnienie najwspanialszego człowieka, jakiego znałem. Spoczywaj w pokoju, panie Mario, i dziękuję, że pozwoliłeś mi poznać człowieka stojącego za tym idolem. To był zaszczyt mojego życia.