Właśnie w tych chwilach, w tej maksymalnej i niemal świętej normalności, Ramira dostrzegła prawdziwy wymiar cudu.
Nie zawieszenie septepii.
Nie chodzi o ponowne otwarcie sprawy.
Nawet nie upadek prawdziwie winnej strony.
Prawdziwym cudem był ten szept.
Łagodny głos ośmioletniej dziewczynki zwrócił się ku swojej matce, by oddać jej nie tylko prawdę, ale i życie wieczne.
Bo czasami los zmienia się wraz z sędzią, dowodem, prawem.
Czasem zmiany następują, gdy ktoś mały, wystraszony i odważny zarazem, postanawia w końcu powiedzieć: nadszedł czas.