Włożyłem klucz do zardzewiałego zamka. Zgrzyt brzmiał, jakby sam dom wzdychał. Drzwi nie drgnęły od razu, jakby stawiały opór. Kiedy drzwi zgrzytnęły i otworzyły się, zimny dreszcz uderzył mnie w twarz, jakbym nie był piwnicą, a głębokim grobem.
Po pogrzebie babci wróciłam do domu, w którym mieszkała, żeby spakować resztę jej rzeczy. Mąż nalegał, żebyśmy sprzedali go jak najszybciej, mówiąc: „Potrzebujemy pieniędzy, a nie twojego sentymentalizmu”. Ale przy bramie sąsiadka zatrzymała mnie i szepnęła: „Gdybyś tylko wiedziała, co twój mąż tu robił, kiedy babcia jeszcze żyła…” – i podała mi klucz. W piwnicy znalazłam coś, co sprawiło, że znieruchomiałam na miejscu…