Przede wszystkim—
Ojciec Mii.
Następnego dnia atmosfera się zmieniła.
Rodzice, którzy patrzyli na innych z pogardą, nagle starannie dobierali słowa. Studenci, którzy wcześniej byli odważni, nagle ucichli. Nauczyciele, którzy byli oschli, nagle zaczęli mówić „kapryśny”.
Ale nie o to chodziło Dopowi Alfapso.
PRAWDZIWY PROCES
Zgromadził całą szkołę i jej redaktorów — studentów, rodziców, nauczycieli, przedstawicieli mediów — wszystkich.
Nie zszedł ze sceny od razu. Najpierw posadził Mię w pierwszym rzędzie, obok kolegów „naukowców”, którzy po raz pierwszy zdobyli się na odwagę, by spojrzeć prosto przed siebie.
Kiedy po raz pierwszy wyszedł na scenę, miał już gotowy scenariusz.
„Nie jestem tu” – zaczął – „po to, żeby was upokarzać”.
Niektórzy ludzie się uśmiechali, wiedząc, że są bezpieczni.
„Jestem tu” – powiedział – „aby pokazać, jaka jest cena obrazy”.
W pokoju zapadła cisza.
„W tym świecie” – powiedział – „jesteśmy przyzwyczajeni do oceniania ludzi według majestatu, surowości i władzy. A jeśli ci ich zabraknie, możesz zostać zdeptany”.
Wziął głęboki oddech.
„Ale pamiętajcie o tym – bogactwo może zniknąć wraz ze złymi decyzjami. Potencjał może spaść wraz ze stratą. Władza… jest tylko pożyczona.”
Spojrzał na grupę rodziców, a jego wzrok zatrzymał się na burmistrzu, ojcu Stacy.

„Ale digпity” – powiedział stanowczo – „jeśli je zniszczysz, ktoś przyjdzie i je zabierze”.
UPADEK TEGO, CO KIEDYŚ POTĘŻNE