Małżonkowie chcieli pozbyć się psa, żeby nie przeszkadzał niani

Jane spróbowała wziąć dziecko na ręce. Cherry zaczęła warczeć.

— O, to chyba ten moment, kiedy do nas zadzwoniła — powiedział Harry.

Ale wtedy wydarzyło się coś, co sprawiło, że oboje zamarli.

Jane rozejrzała się dookoła, jakby sprawdzała, czy nikt jej nie widzi. Potem wyjęła telefon i zaczęła z kimś rozmawiać.

Nagranie nie miało wyraźnego dźwięku, ale Harry przybliżył obraz.

— Jakby mówiła coś o „dzisiaj”… i „szybko”… — szepnął.

Jane schowała telefon i znów podeszła do łóżeczka.

Cherry zaczęła szczekać nerwowo.

— Nie podoba mi się jej spojrzenie… — powiedziała Amanda.

Wtedy Jane zrobiła coś, co przeraziło ich oboje.

Wyjęła z kieszeni małą buteleczkę.

— Co to jest?! — krzyknęła Amanda.

Jane znów się rozejrzała i wlała kilka kropli do butelki z mlekiem dla dziecka.

Cherry natychmiast zareagowała.

Rzuciła się między nią a łóżeczko i zaczęła wściekle szczekać.

Jane próbowała ją odgonić.

Ale pies ani drgnął.