Jane spróbowała wziąć dziecko na ręce. Cherry zaczęła warczeć.
— O, to chyba ten moment, kiedy do nas zadzwoniła — powiedział Harry.
Ale wtedy wydarzyło się coś, co sprawiło, że oboje zamarli.
Jane rozejrzała się dookoła, jakby sprawdzała, czy nikt jej nie widzi. Potem wyjęła telefon i zaczęła z kimś rozmawiać.
Nagranie nie miało wyraźnego dźwięku, ale Harry przybliżył obraz.
— Jakby mówiła coś o „dzisiaj”… i „szybko”… — szepnął.