To słowo było jedyną rzeczą, która mnie podtrzymywała.
Kilka godzin później pozwolono mi to zobaczyć.
Daniel spał, blady, podłączony do monitorów, z bandażem na brzuchu.
Wyglądał tak malutko.
Tak kruche.
Usiadłem obok niej i pocałowałem ją w czoło.
„Wybacz mi” – wyszeptałam. „Wybacz mi, że nie posłuchałam cię wcześniej. Wybacz mi, że zostawiłam cię z nim samą”.
Ciepła dłoń dotknęła mojej.
Daniel otworzył oczy.
Bardzo powoli.
-Matka…
—Jestem tutaj, moja miłości.
Jej usta drżały.
—Nie chciałem tego robić.
Poczułem, jakby moje serce pękło na pół.
—Co zrobić, kochanie?
Jej oczy napełniły się łzami.
—Tata powiedział, że to tajna gra. Że jeśli połknę tę wielką pigułkę, kupi mi konsolę. Ale potem bardzo bolało… i kazał mi nic nie mówić… bo jeśli się odezwę, odejdziesz i to będzie moja wina.
Musiałam się pochylić nad łóżkiem, żeby nie widział, jak się załamuję.
Całowałam jego dłoń raz po raz.
Posłuchaj mnie uważnie. Nic z tego nie było twoją winą. Nic z tego. Słyszysz mnie? Nic.
Daniel płakał w milczeniu.
Płakałam razem z nim.
Tej nocy Carlos został aresztowany.
Policja znalazła w samochodzie ukryte więcej identycznych kapsułek.
I pieniądze.
Duże pieniądze.
Potem odkryli coś gorszego.
Nie był to pierwszy raz, kiedy wykorzystał dzieci do przemytu substancji, nie wzbudzając przy tym podejrzeń.
Kiedy mi o tym powiedzieli, poczułam obrzydzenie do każdego wspomnienia, jakie z nim dzieliłam.
Z dnia naszego ślubu.
Z jej fałszywych uścisków.
Za każdym razem go broniłem.
Za każdym razem dawał mi odczuć, że przesadzam, chcąc chronić syna.
Proces był długi.
Bolesny.
Poniżający.
Musiałem zeznawać.
Daniel również, ze specjalistami i świetną opieką.
Były noce, kiedy budziłam się z krzykiem.
Przyśniło mu się, że ktoś zmuszał go do połykania kamieni.
Śniło mi się, że nie dotarłem.
I za każdym razem, gdy to się zdarzało, siedziałem obok niego aż do świtu.