Gdybym milczał, nic by się nie zmieniło.
„Mamo” – powiedziałem spokojnie – „na co idą pieniądze, które ci wysyłam co miesiąc?”
„Żeby pomóc domowi” – odpowiedziała.
"NIE."
Mój głos był stanowczy.
„Chodzi o opiekę nad moją żoną”.
Cisza.
Spojrzała na mnie.
„Więc wybierasz ją zamiast własnej matki?”
Pytanie było trudne do zrozumienia.
Spojrzałem na Lily.
W misce.
A potem z powrotem do niej.
„Wybieram to, co mogę zobaczyć”.