Mój adres. Nic więcej.
Trzech mężczyzn wniosło go do środka. Postawili go w moim salonie i wyszli.
Ostrożnie przeciąłem taśmę i otworzyłem górną klapę.
Na górze znajdowała się zapieczętowana koperta.
Wyciągnąłem ją. Moje imię było napisane na okładce… pismem Darli.
Usiadłam na kanapie i drżącymi palcami rozdarłam kopertę.
List był datowany na trzy tygodnie przed jej śmiercią. Pierwszy wers sprawił, że serce mi zamarło.
„Mamo, wiem, że pewnie jesteś teraz zdezorientowana. Ale skoro ta paczka została ci dostarczona, to znaczy, że już nie żyję”.
Nie mogłam oddychać, gdy czytałam dalej.
„Są rzeczy, o których nigdy o mnie nie wiedziałeś. Muszę ci powiedzieć prawdę. Zrozumiesz wszystko, gdy otworzysz paczkę”.
List został datowany na trzy tygodnie przed jej śmiercią.
Odłożyłem list i spojrzałem na pudełko.
Co tam mogło być? Jaką prawdę Darla przede mną ukrywała?
Myślałem o wszystkich rozmowach, jakie odbyliśmy na przestrzeni miesięcy poprzedzających jej śmierć.
Wyglądała na zmęczoną i rozkojarzoną. Zwaliłem to na karb stresu w pracy. Teraz zastanawiałem się, co przegapiłem.