Mateo poprosił mnie, żebym się nad tym za dużo nie zastanawiała, tylko skupiła się na dziecku.
„Kochana, Sofia jest chora. Nie wie, co robi. Zapomnij o tym. Pomyślmy o sobie, o naszej przyszłości”.
Ale nie mogłam zapomnieć. Słów Sofii, spojrzenia Doñi Clary, uników Mateo.
Wszystko wskazywało na to, że istnieje ukryta prawda, którą za wszelką cenę chcieli zachować pod kluczem.
Pewnego popołudnia, gdy Mateo poszedł do kawiarni, do pokoju weszła Doña Clara.
Jego twarz była wychudzona, a oczy opuchnięte, jakby nie spał od kilku dni.
Usiadł na krześle, wziął moje dłonie i mocno je ścisnął.
„Eleno, nie mogę już tego znieść” – powiedział łamiącym się głosem. „Nie mogę tego ukrywać. Nie przed tobą”.
Moje serce zaczęło bić mocniej, lodowate przeczucie.
„Sofia nie jest szalona, Eleno. No, nie do końca. Jest zraniona. I to, co ci powiedziała… to prawda.”
Powietrze uleciało mi z płuc. „Jaka jest prawda, Doña Claro? Proszę, powiedz mi.”
Polecany artykuł Tajemnica zamrożona w marmurze. Prawda, której nikt nie chciał zobaczyć
Zamknęła oczy, a pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
„Mateusz… Mateusz jest żonaty. I ma córkę.”
Świat się zatrzymał. Mój umysł stał się pusty.
„Co?” – zdołałam wyszeptać ledwie słyszalnym głosem. „Nie… to niemożliwe”.
„Tak, Eleno. Bardzo mi przykro. Pięć lat temu poślubił Laurę, przyjaciółkę Sofii z dzieciństwa. Mają trzyletnią córeczkę, Camilę.”
Informacja ta uderzyła mnie z siłą pociągu towarowego.
Mateo. Mój Mateo. Ojciec mojego dziecka. Żonaty. Ma córkę.
„Dlaczego? Dlaczego mi to zrobił? Dlaczego mi nic nie powiedział?” – pytania wybuchały niekontrolowanie.
„Mateo i Laura mieli problemy. Czuł się uwięziony. Zakochał się w tobie, Eleno. Chciał nowego życia”.
„Ale on się ze mną nie rozwiódł” – przerwałam, czując, jak narasta we mnie gniew. „Wykorzystał mnie. Oszukał. Sprawił, że uwierzyłam w przyszłość, która nigdy nie istniała!”
Doña Clara skinęła głową, a łzy zaczęły spływać jej po twarzy.