„Claire” – powiedział stanowczo – „musimy omówić sprawy praktyczne. Majątek. Nie powinnaś radzić sobie z tym sama”.
Margaret skinęła głową. „Przeżywasz żałobę. Pozwól nam pomóc w zarządzaniu”.
Vanessa dodała: „Majątek Adriana jest skomplikowany. Zwłaszcza nieruchomości na Manhattanie. Możesz zostać wykorzystana”.
Spuściłam wzrok, tak jak się spodziewali.
„Dobrze” – wyszeptałam.
Richard wyraźnie się rozluźnił.
„Dobrze” – powiedział.
Otworzył szufladę i wyciągnął teczkę, która najwyraźniej na mnie czekała.
„Poprosiliśmy znajomego prawnika, żeby przygotował dokument” – wyjaśnił, kładąc go przede mną. „Rodzinny fundusz powierniczy, który wszystko ochroni”.
Wpatrywałam się w teczkę.
„Po prostu podpisz” – powiedziała delikatnie Vanessa.