Nie dla pieniędzy.
Nie dla sławy.
Ale brakowało schronienia – miejsca dla dzieci, które przybywały zmarznięte, przestraszone i głodne, tak jak ona kiedyś.
I za każdym razem, gdy o wschodzie słońca przechodziła obok stodoły, przypominał jej się poranek, który wszystko zmienił.
W chwili, gdy wyszeptała:
„Przykro mi, proszę pana… ale nie mam pieniędzy, żeby kupić mleko.”
Wyrok zrodzony z desperacji.
To stał się początkiem jej rodziny.