Ale przez kilka sekund milczałem.
„Jestem… tutaj” – powiedziałem w końcu. „Nie wiem, czy wszystko w porządku. Ale jestem tutaj. I wiem, co mi zrobiono. Nikt nie może tego wymazać”.
Álvaro skinął głową, nie odzywając się. Wpisał coś do komputera, przełączył ekran i kontynuował pracę.
Na zewnątrz Madryt kręcił się wokół własnej osi, obojętny.
Wyszedłem z kliniki i wtopiłem się w tłum na ulicy.
I po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem, że podjąłem własną decyzję.
Nie mogłem cofnąć tego, co zrobił Diego.
Nie mogłem zmienić systemu, który go chronił.
Ale mogłem wybrać, jak chcę żyć z tą rzeczywistością.
I ten wybór – mały, niedoskonały – był mój.
Tylko mój.
Brak powiązanych postów.