Bogaty dyrektor generalny udawał, że śpi na kupie pieniędzy, żeby wystawić na próbę swoją biedną, czarną pokojówkę — potem był oszołomiony tym, co zrobiła...

„A co to było?” zapytała.

„Wiara w ludzi” – odpowiedział.

Tej nocy, stojąc na balkonie swojej rezydencji i obserwując migoczące w dole światła miasta, Lucian rozmyślał o tym, jak łatwo kiedyś lekceważył dobroć innych. Teraz zrozumiał.

W ciszy szepnął do siebie: „Najbogatszymi ludźmi nie są ci, którzy posiadają najwięcej, lecz ci, którzy najwięcej dają”.

I po raz pierwszy od bardzo dawna Lucian Cross poczuł się naprawdę bogaty.